Duże D

23 kwietnia 2013, 00:12

Warsaw Spartans przyjechali do Poznania po pierwsze zwycięstwo, choć wcześniejsze trzy porażki z Seahawks (0:48), Steelers (0:28) i Devils (6:56) pokazały, że ligowy beniaminek nie będzie oszczędzany w Toplidze. Spartanie znani ze swojej przebojowości podchodzili jednak do meczu z optymizmem: - Jeśli zagramy dobrze, to dlaczego nie mielibyśmy wygrać? – zapowiadali przed meczem. Co na to defensywa Kozłów?

Optymizm Spartan został szybko poddany próbie już po otwierającym mecz wykopie piłki. Futbolówkę na dziesiątym jardzie złapał Ivan Pavlovic i pognał z nią do przodu. Nadbiegający rywale nie spodziewali się, że dysponuje tak wspaniałymi umiejętnościami w grze biegowej. Ivan bez problemów ominął wszystkich rywali i zaniósł piłkę aż do pola punktowego rywali. Pierwsza akcja, pierwsze punkty. Jednak już chwile później to znów poznanianie mieli powody do świętowania. Atak Spartan został bardzo szybko zatrzymany, a miejscowa ofensywa z łatwością zdobyła kolejne przyłożenie. Ta sama sytuacja powtórzyła się po raz trzeci i… czwarty. Aktorami pierwszoplanowymi pięknego dla poznańskiej publiczności widowiska byli duet – młody rozgrywający Krzysztof Cymbrowski i skrzydłowy Ivan Pavlovic. W drugoplanowych, nieco bardziej cichych rolach wystąpili zawodnicy formacji defensywnej Kozłów, którzy po prostu dominowali nad atakiem z Warszawy. Wszystko zapowiadało sromotną przegraną Spartan… gdy nagle w drugiej kwarcie Spartanie obudzili się i zaczęli grać w futbol.

Szyba gra i krótkie podania Tomasza Znidericza do Artura Makary w końcu cyklicznie przenosiły linię wznowienia w stronę pola punktowego gospodarzy. Dodatkowo Kozły, grające bardzo agresywnie w obronie, co jakiś czas cofane były przez sędziów za przewinienia osobiste. Po kolejnym podaniu Znidericza do Makary na trzy jardy poznanianie udowodnili jednak, że dobrze znają listę zagrywek Spartan. Bez problemu zatrzymali dwa kolejne ataki i po raz kolejny zmusili Spartan do odkopnięcia.

Pewny starter
Z drugiej strony nadzwyczaj dobrze prezentował się rozgrywający Kozłów – Krzysztof Cymbrowski, który w tym dniu wystąpił jako starter. Dobra technika rzutu i celne podania pokazały, że ten młody zawodnik może mieć przed sobą świetlaną przyszłość w PLFA. Najpewniejszym celem Cymbrowskiego był Jakub Kłoskowski i Ivan Pavlovic. Ten drugi w kilku zagrywkach postanowił sam wystąpić na pozycji rozgrywającego, jednak zamiast rzutów Ivan zdecydowanie preferował grę biegową. Kibice przeżyli chwilę grozy, gdy Krzysztof Cymbrowski posłał futbolówkę daleko do przodu, ale jej adresatem okazał się Piotr Górnicki z defensywy Spartan. Zagranie to nie zostało jednak zaliczone. Chwilę wcześniej sędza dopatrzył się przewinienia wśród warszawian. Przechwyt ten był jednak punktem zwrotnym w grze ofensywnej Kozłów. Od tego momentu nie przypominali oni już tej samej formacji z początku spotkania. Kilka kolejnych nieudanych zagrywek i odkopnięcie na uwolnienie nie zwiastowały jeszcze tego, wydarzy się w drugiej połowie spotkania..

Tymczasem przy stanie 27:0 dla Kozłów, Spartanie znów doszli do piłki, aby postraszyć kilkoma akcjami biegowymi Tomasza Ochnio. Obrona Kozłów w okolicy połowy boiska trzykrotnie cofnęła rywali, zmuszając do wejścia formację specjalną. Pomimo krzyków „uwaga na fake!” dochodzących z linii bocznej Kozłów, poznanianie dali się oszukać. Zamiast odkopnięcia na uwolnienie Spartanie wręczyli futbolówkę Tomaszowi Ochnio, a ten pognał z nią tak daleko, aż nie był pewny, że dobył pierwszą próbę. Kontynuował swoje popisy - jeden, drugi, trzeci bieg i kolejne jardy. Dodatkowo zawodnicy Kozłów wykonali zmianę w nieprzepisowy sposób i… Spartans znaleźli się na drugim jardzie przed polem punktowym gospodarzy. Do końca połowy pozostawało, co prawda kilkanaście sekund, jednak goście wciąż dysponowali dwoma czasami. Gdy jeszcze jeden bieg Tomasza Ochnio nie zaowocował przyłożeniem, Spartanie spróbowali gry górą. Kozły z trudem, ale wybroniły rzuty i przetrzymały napór, aż do gwizdka kończącego połowę.

Jeśli nie atak to…
Drugą część meczu rozpoczynali Spartanie. Kilka odważnych podań i linia wznowienia przesunęła się o kilkanaście jardów. Coraz większe ryzyko, na które pozwalali sobie goście zostało szybko wykorzystane przez obronę. Rzut Tomasza Znidericza wpadł prosto w ręce Huberta Ogrodowczyka, który wyminął rywali jak tyczki i zdobył przyłożenie. Kolejny atak Spartan nie był już tak śmiały. Futbolówka wręczana była Marcinowi Szczepańskiemu, który biegami środkiem uzyskiwał kolejne jardy. Kiedy Spartanom wydawało się, że przyzwyczaili już do gry biegowej, Znidericz jeszcze raz zaryzykował daleki rzut. Tym razem piłkę złapał inny poznanianin – Artur Wrzosek. Zdołał wyminąć wszystkich rywali i przebiec z piłką około 40 jardów, jednak na 25. jardzie przed strefą przyłożenia potknął się i upadł.

Po przerwie na boisku zabrakło Ivana Pavlovica, który w pierwszej części spotkania nabawił się kontuzji. Bez niego atak Kozłów nie potrafił wtórować obronie. Świetna pozycja na boisku została zaprzepaszczona najpierw przez karę indywidualną, później nieudany toss i cofnięcie. W efekcie poznanian dzieliło już 30 jardów od linii wznowienia. Podania Krzysztofa Cymbrowskiego do Krzysztofa Owsianowskiego okazały się niecelne, a poznanianie odkopali piłkę.

D
Spartanie po raz kolejny mogli spróbować swoich sił. Tym razem jednak obrona zaprezentowała się świetnie w sztuce strącania podań. Pierwsze skrzypce odgrywał tutaj Hubert Chudy. Wreszcie Spartanie zdołali rzucić futbolówkę tak, aby trafiła w ręce skrzydłowego, ale gdy ten złapał znajdował się już poza boiskiem. Chwilę później nieskuteczny atak Kozłów i punt sprawił, że po raz kolejny defensywna gospodarzy znalazła się na boisku i to tuż przed własnym polem punktowym. Krótkie podanie Zniericza do Makary i Spartanie mogli świętować swoje pierwsze przyłożenie w meczu. Próba podwyższenia za dwa punkty okazała się nieudana.

Po zmianie formacji atak Kozłów dalej nie mógł wejść w rytm i szybko odkopał piłkę. Defensywa natomiast wyglądała znów dobrze. Tym razem na podanie Tomasza Znidericza czekał Hubert Chudy. Gdy rozgrywający Spartans wreszcie rzucił piłkę obrońca złapał ją i bez problemów zaniósł na drugą stronę boiska. Kilka minut później taki sam scenariusz powtórzył Szymon Barczak. I choć obrona Spartan nie pozostała dłużna i Marcin Soboń zdobył safety, to tak czy tak nie mogło to już w najmniejszym stopniu zmienić losu spotkania. W tym dniu o wyniku decydowały formacje defensywne.


Wciąż się uczę

Z Krzysztofem Cymbrowskim, rozgrywającym Kozłów Poznań rozmawia Tomasz Rzeźnik.

Czy to, że dziś byłeś starterem dodało Ci pewności siebie?
Tak, choć nie uważam, żeby brakowało mi jej wcześniej. Ale z pewnością trzeba by podciągnąć wiele innych atrybutów. Popełniamy błędy, głupie błędy, które nie powinny mieć miejsca. Musimy pracować nad tym, aby ich unikać.

Kogo mógłbyś wyróżnić w grze w ofensywie?
Przede wszystkim Ivana Pavlovica. Dobrze spisywali się running backowie, skrzydłowi także wykonali swoją pracę, czasami jednak nie mamy dość czasu od linii ofensywnej, aby posłać do nich precyzyjne podanie.

Czy dzisiejszy mecz to początek świetnej kariery w PLFA?
Jestem jeszcze młodym rozgrywającym, wszystko przede mną. Dziękuję przede wszystkim trenerowi, że postawił na mnie. Obiecuję, że tej szansy nie zmarnuję.

Przed Wami trudny rewanż z Warsaw Eagles…
Na pewno nie będzie łatwo, jednak wszystko, o czym myślę to wygrana. Gdybym nie chciał zwyciężać to gra w futbol nie miałaby sensu.

Przegrana - trudno skomentować
Z Tomaszem Znidericzem, rozgrywającym Warsaw Spartans rozmawia Tomasz Rzeźnik.

Czy czułeś dziś presję wchodząc na boisko, gdy musiałeś gonić wynik…
Ludzie oczekują, że będziemy z siebie dawać wszystko. Zawsze, więc czujemy presję. Nie powinna ona jednak decydować o naszej formie, a dziś przez cały czas graliśmy za nerwowo i dopuszczaliśmy się zbyt wielu błędów.

W jaki sposób prowadziłeś dzisiejszą ofensywę?
Stawiamy przede wszystkim na prędkość, szybką i dynamiczną grę. Jeszcze wciąż wchodzę w tryby ustalone przez sztab szkoleniowy.

Przed Wami mecz w Seahawks, jak zamierzacie się do niego przygotować?
Trenując, przede wszystkim trenując…

 

Kozły Poznań - Warsaw Spartans 47:8 (20:0, 7:0, 6:0, 14:8)

I kwarta
7:0 przyłożenie Ivana Pavlovica po 90-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Szymon Barczak)
13:0 przyłożenie Tomasza Moruszewicza po 23-jardowej akcji biegowej
20:0 przyłożenie Ivana Pavlovica po 2-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Cymbrowskiego (podwyższenie za jeden punkt Szymon Barczak)

II kwarta
27:0 przyłożenie Ivana Pavlovica po 13-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Cymbrowskiego (podwyższenie za jeden punkt Szymon Barczak)

III kwarta
33:0 przyłożenie Huberta Ogrodowczyka po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

IV kwarta
33:6 przyłożenie Artura Makary po 5-jardowej akcji po podaniu Tomasza Znidericza
40:6 przyłożenie Huberta Chudego po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Szymon Barczak)
40:8 safety - dwa punkty dla Spartans za powalenie przez Marcina Sobonia zawodnika Kozłów w jego  polu punktowym
47:8 przyłożenie Szymona Barczaka po 30-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Szymon Barczak)

Mecz obejrzało 450 widzów.

MVP meczu: Ivan Pavlovic (skrzydłowy Kozłów Poznań)

Tomasz Rzeźnik
[email protected]
Biuro Prasowe PLFA